Ostatnia babcia
Mamy szalony tydzień. W poniedziałek zmarła babcia I'. Jej stan od stycznia był ciężki. Ojciec i I' żegnali się z nią już dwa razy w styczniu i marcu. Była wtedy po kilka tygodni w szpitalu. Lekarze nie mogli wyleczyć uporczywego zakażenia.
Stan babci od ostatnich dwóch lat był dość niestabilny. Kobieta wymagała ciągłej opieki. I' wraz tatą starali się być u niej na zmianę by zapewnić jej komfort życia. Ojciec zaniedbał swoją relację z wieloletnią partnerką, a I' cały ich urlop przebywał z babcią. Tata i I' mieszkają w centrum miasta, babcia mieszkała na dalekich przedmieściach - dobre 15km od centrum, jej syn był u niej codziennie. I' bywał dwa razy w tygodniu, aby ojciec mógł odpocząć.
Poważny stan trwający ostatnie dwa lata, nie oznaczał, że opieki nie wymagała babcia wcześniej. Jak wspomina tata I' od dobrych siedmiu lat zaglądał do niej codziennie przed pracą albo po pracy.
Ja z babcią miałem bardzo słaby kontakt. Nie lubiła mnie. Była o mnie zazdrosna, że zabrałem jej wnuka. Widziałem ją kilka razy. To samo dotyczyło partnerki ojca. Chociaż są razem od 1998 roku, to G' nie była zbyt mile widziana. Babcia zresztą miała od lat bardzo mocno izolujący się od ludzi styl życia.
Babcia zmarła przeżywszy 94 i pół roku. Kiedy pisałem tą notkę byliśmy po pożegnaniu ciała zmarłej. Teraz kończę późnym wieczorem już po uroczystości pogrzebowej... To była ostatnia babcia I' i trochę też moja. Nasza ostatnia babcia...
Żeby było bardziej przewrotnie, jutro w sobotę 18-go, tata I' bierze ślub z G' swoją wieloletnią partnerką. Czyż życie nie jest przewrotną nowelą?
Komentarze
Prześlij komentarz